dom seniora
Budownictwo

Koszmarny dzień i dom seniora

Jestem właścicielem bardzo dużej firmy architektonicznej na pomorzu. Tego dnia wróciłem z wymarzonych wakacji. Byłem w bardzo dobrym nastroju. Po przekroczeniu progu w moim biurze szybko straciłem entuzjazm. Zobaczyłem scenę, która wywróciła mnie z równowagi.

Dom seniora w pomorskim musi być przytulny

dom senioraMoi pracownicy zaczęli się kłócić na oczach klientów. Nie mogłem do tego dopuścić. Szybko zareagowałem. Wezwałem ich do siebie na dywanik. Po wysłuchaniu steku zażaleń dowiedziałem się, że nie mogą się dogadać co do jednego z projektów. Mieliśmy zaprojektować dom seniora pomorskie na terenie Gdańska. Każdy miał co do niego zupełnie inne wizje. Mój najmłodszy pracownik upierał się co do innego ogrzewania oraz kominka. Reszta chciała wybudować coś zupełnie innowacyjnego, co przykuwałoby uwagę turystów. Jako szef to ja musiałem podjąć ostateczną decyzję. Nie było łatwo. Jednak moim zdaniem dom opieki powinien być przede wszystkim przytulnym i bezpiecznym miejscem. Nie chciałem także, aby było zbyt abstrakcyjnie. Postanowiłem osobiście zrobić cały projekt. Doskonale wiedziałem czego oczekują tacy ludzie. Chciałem zadbać o każdy szczegół. Zabrałem się zatem do pracy. Gdy skończyłem zostawiłem włączonego laptopa na stole. Po moim powrocie okazało się, że moje dzieci zalały mi komputer. Byłem strasznie wściekły. Nie chciał się włączyć. Pomyślałem, że straciłem cały projekt. Szybko pojechałem do dobrego informatyka. Na szczęście odzyskał wszystkie dane które były na dysku. Odetchnąłem z ulgą. Mój dom seniora nad morzem został odzyskany. Po wydrukowaniu planów pojechałem do inwestora. Po krótkiej rozmowie musiałem uwzględnić jeszcze spory parking.

Zupełnie o tym zapomniałem. To było jednak zaledwie kilka minut poprawek. Mam nadzieję, że już za rok będę miał okazję podziwiać swój projekt w Gdańsku. Z niecierpliwością czekam na jego realizację.